Msza św. na Kątach, biesiada w Hali Sportowej w Zawadzie
Obecnych: 99 osób
Skład klanu TYTKO na dz. 16.06.2001 r. – 156 osób (75 kobiet i 81 mężczyzn)
W sobotę 16 czerwca 2001r, na Kątach od rana był wielki ruch. Na polanie pod lasem jedni ustawiali ławki, instalowali oświetlenie i nagłośnienie.
W ogrodzie przy domu inni stawiali i dekorowali ołtarz polowy. Jeszcze inni przywozili artykuły konsumpcyjne. Kiedy wszystko było już gotowe, na niebie pojawiły się czarne chmury i zakryły słońce, które nam pomagało w przygotowaniach. Uczestników spotkania było coraz więcej.
Deszcz tym razem chciał być z nami. Nic nie pomagało, żadne zaklęcia i śpiewanie piosenki:
"Nie lej deszczu nie lej
bo cię tu nie trzeba
Obejdź, góry, lasy
zawróć se do nieba
Pod parasolami, w strugach deszczu Ks. Grzegorz Hawel zaczął Mszę Św. Wspólnie modlono się i śpiewano. Ks. Grzegorz wygłosił do nas piękne kazanie. Tego na Kątach jeszcze nie było.
W takiej wyjątkowej chwili deszczowa pogoda nie była przeszkodą, by móc w pełni się skupić na skromnej, ale dla nas uroczystej Mszy św. Deszcz ciągle padał, uczestnicy jednak nie zrezygnowali z dalszego spotkania. Pojechali do sali sportowej w Zawadzie przy boisku i tam bawili się do późna. Był fotograf, który zrobił wspólne zdjęcie klanu – było nas 99 osób.
Następnym punktem spotkania było wręczenie specjalnie wykonanej na tą okazję „Kroniki rodziny Tytko”, jedynemu żyjącemu potomkowi Walentego i Anny Tytko – Franciszkowi Tytko i jego żonie Franciszce. Wręczono im także kosz wiklinowy ze słodyczami i wędlinami – było też gromkie sto lat.
Po dwóch godzinach każda rodzina otrzymała zdjęcie. Odśpiewano hymn rodziny Tytko przy akompaniamencie akordeonu, na którym grał Andrzej Sokół.
Tradycyjnie były zabawy, jak np. bieg w workach dla dzieci, jazda na nartach, konkurs o rodzinie. Paweł Kowol prowadził grę z tabliczkami – „zuzkę”. Pieniądze, które zebrał ze sprzedaży tabliczek, przeznaczono częściowo na pokrycie kosztów (nagrody, losy), a resztę na kwiaty i znicze dla starzyków Tytko.
Niektórzy uczestnicy spotkania dużo nagród i losów podarowali. Ze składek, które wpłacono kupiono kiełbasę, chleb, drożdżówki, pączki i napoje (soki i piwo). Zapłacono również wspólne zdjęcia. W dwóch pączkach ukryto specjalne nagrody – losy, które umożliwiły jazdę na „poduszkowcu” dookoła zawadzkiego boiska. Tańczono przy muzyce z magnetofonu i bawiono się do późnych godzin nocnych. Wszyscy oczekują na kolejne spotkanie klanu Tytko w roku 2002.

















